| Nadbałtyckie
naciąganie
1. Zanęcenie
Turysta jest grymaśny. Twoje ogłoszenie musi przekonać turystę, że właśnie w twoim domu chce spędzić kilka dni swojego z trudem wywalczonego urlopu. Turysta chce mieszkać obok morza, jeziora albo gór. Mało kto dysponuje pokojami z widokiem na Kasprowy, Bałtyk czy Śniardwy. W ogłoszeniu nie zaszkodzi jednak napisać "pokoje z widokiem na morze". Najlepiej działa magiczny zwrot "willa nad morzem" i zachęta "tych wakacji nigdy państwo nie
zapomnicie".
2. Spacyfikowanie
Kiedy turysta już przyjedzie i zapyta, gdzie jest morze, trzeba rezolutnie odpowiedzieć, że kwadrans przechadzki jeszcze nikomu nie zaszkodził. Nie warto wspominać, że tyle wynosi rekord znajomego maratończyka na trasie dom - morze. Kiedy turyści wrócą zmęczeni i rozczarowani (bo morze oddalone jest, lekko licząc, o pięć kilometrów), można wspomnieć o katastrofalnych skutkach siedzącego trybu życia. Dobrze jest użyć zwrotu "będziemy wielką szczęśliwą rodziną".
3. Udomowienie
Turyści z niewiadomego powodu domagają się zawsze pokoju z widokiem. Trzeba ich zapewnić, że będą mieli widok - chyba że pokój zlokalizowany jest w suterenie. Wówczas należy napisać, że ma on interesujące położenie. Jeśli chodzi o inne pokoje, to w końcu z każdego coś widać: cegielnię, dom sąsiada czy pobliskie bloki. Uwaga! Jeśli dom jest położony między supermarketem i zajezdnią autobusową, należy skupić się na plusach: "Wspaniała komunikacja, możliwość łatwego robienia zakupów". Jeśli dom położony jest na nowym, jeszcze nie wykończonym, osiedlu bez drzew, należy powtórzyć: "Przecież jesteśmy wielką rodziną".
4. Kontrola
Turyści chcą ingerować w życie gospodarzy i wydaje im się, że powinni dostać klucze nie tylko do swojego pokoju, ale również do domu, a nawet bramy i garażu. Jeśli ustąpimy im choć o jotę, to następnego dnia zajmą nam nasz ulubiony fotel i sami zaczną zmieniać kanały w telewizji. Postarajmy się więc uzależnić turystę. Świetnie działa powiedzenie: "Ależ ja panu przecież zawsze otworzę". Oczywiście, należy się zabezpieczyć i dodać na końcu: "No, chyba że będziecie państwo wracali po 21, bo wtedy już śpimy". Dobrze jest łapać turystę za rękę, nawet jeśli jest mężczyzną i się wzbrania, bo przecież dalej "jesteśmy szczęśliwą rodziną".
5. Oswojenie
Turyści dziwią się, kiedy w swoim apartamencie odkrywają wąską pryczę zamiast zamówionego łoża małżeńskiego. Warto powiedzieć: "Śpię na takim łóżku z żoną od 30 lat i mam zdrowy kręgosłup". Jeśli okaże się, że prycza długości 170 centymetrów jest dla turysty za krótka, można mu pokazać, jak powinien się ułożyć. Ewentualnie zaproponować wypożyczenie stołka pod stopy bez dodatkowej opłaty, co powinno turystę nastawić pozytywnie. Jeśli go nie nastawi, trzeba mu to wypomnieć zdaniem: "Ma pan jeszcze jakieś pretensje?". Turysta poczuje się zawstydzony. Przecież w "szczęśliwej rodzinie nikt się nie skarży".
6. Ucywilizowanie
Turyści narzekają, że łazienka w domu jest tylko jedna. Od początku należy więc uporządkować korzystanie z łazienki i ustalić godziny włączania ciepłej wody. W przeciwnym razie łazienka będzie wciąż zajęta. Przy zdyscyplinowanych gościach wystarczy puszczać ciepłą wodę dwa razy dziennie po godzinie. Jak w "szczęśliwej rodzinie przystało".
7. Żywienie
Turysta skłonny jest uważać, że skoro już wynajął pokój, to ma prawo do naszej lodówki i zapełniania jej swoimi zapasami. Zaoferujmy, że nasza żona wyjmie im, co tylko chcą, gdy tylko się ją o to poprosi. Ale nie za często. Przecież w "szczęśliwej rodzinie to matka pilnuje lodówki".
8. Higiena
Turyści traktują przyjazd na wakacje jako okazję do zrobienia prania. Przecież nawet rodzina z dziećmi nie musi prać dwa razy w tygodniu. Niepoprawnych praczy najpierw pouczamy o przepełniającym się szambie. Jeśli przypadki prania powtarzają się, udajemy, że pralka się zepsuła. "Szczęśliwa rodzina nie brudzi ubrań".
9. Oświata
Turysta nie jest świadomy, że to my płacimy za światło, które wypala w nocy. Pół biedy, jeśli świeci światło do godz. 21. Zdarzają się jednak zuchwalcy nie gaszący światła nawet o północy. Nie pomaga nawet wkręcanie najsłabszych żarówek, bo sami kupują nowe. Wtedy wykręcamy korki i udajemy, że to elektrownia znowu wyłączyła prąd. "Wielka szczęśliwa rodzina" nie czyta po
nocach.
10. Pożegnanie
Może się zdarzyć, że po pierwszej nocy turysta będzie chciał uciec. Nie można się na to zgodzić. Najlepiej wziąć na zakładnika bagaże i jego młodą żonę. W końcu obiecał, że będzie u nas mieszkał i płacił tydzień lub dwa tygodnie. Uciekającemu turyście można zagrozić policją. Jeśli to turysta sam sprowadzi policjantów, to zmyślamy na poczekaniu, że ukradł nam 20 tys. zł, a turyście mówimy, że jest wieśniakiem. Często odpowiada wtedy coś w rodzaju "magistrem ekonomii z Warszawy - człowieku", ale tym się nie przejmujemy. Dopóki policja nie wyjaśni sprawy, trzymamy bagaże turysty pod kluczem. Można też wspominać turyście, że mu się pokaże, nie precyzując, co by to miało być. Jeśli mimo to turyście uda się zbiec, na pocieszenie zostają nam jego zapasy z lodówki, których w żadnym przypadku mu nie oddamy. Pozostaje nam również zadowolenie. Turysta rzeczywiście "nigdy nie zapomni tych
wakacji".
P.S. Przewodnik napisaliśmy głównie na podstawie przeżyć turysty Mariusza Bożyma. Dziękujemy Markowi K., właścicielowi willi "z widokiem" w Ustce, za nieświadomy udział, bez którego ten tekst nigdy by nie powstał.
Źródło: Monika Piątkowska, Leszek K. Talko. Jak złapać turystę?, czyli krótki poradnik, jak ściągnąć, przyjąć i walczyć o klienta, przydatny dla wszystkich prowadzących pensjonaty i wynajmujących pokoje turystom.
Gazeta Wyborcza, 8 sierpnia 2001.
|