|
Wbrew zasadzie
Michał Krzyżanowski, Wbrew zasadzie, Gazeta Finansowa, 12 października 2009.
Ubezpieczyciele postrzegają assistance jako niewielki, ale bardzo
istotny dla reputacji wycinek procesu ubezpieczeniowego. Wymaga on
kompetencji wykraczających poza podstawową działalność towarzystw,
dlatego dotychczas powierzali assistance specjalistom zewnętrznym. PZU
przełamał tę zasadę uruchamiając PZU Pomoc. Czy ktoś jeszcze pójdzie
tym śladem? Jakie są „za” i „przeciw”?
Jak pokazuje przykład PZU „bariery wejścia” do samodzielnej obsługi
assistance są do pokonania. Wystarczy decyzja o podjęciu inwestycji na
budowę platform teleinformatycznych, kilkanaście miesięcy na zbudowanie
ogólnopolskiej sieci usługodawców oraz przede wszystkim know-how, które
można ściągnąć w drodze rekrutacji specjalistów branżowych. By
zadecydować o opłacalności takiego rozwiązania, należy przeprowadzić
bardziej pogłębioną analizę.
Niszowy element oferty i procesu obsługi
Assistance
wykazuje specyficzne cechy, odmienne od podstawowych cech standardowych
procesów ubezpieczeniowych, wymagając profilowanych kompetencji –
ludzkich, technicznych i procesowych. Jest specyficzną niszą zarówno
dla ubezpieczeń sprzedawanych klasycznymi kanałami dystrybucji, jak i
direct.
Przy całej swojej niszowości assistance jest wizytówką
firmy ubezpieczeniowej na zewnątrz. Bardzo mocno wpływa na jej
wizerunek, ponieważ jest praktycznym dowodem, który daje klientowi
zakład ubezpieczeń, sprawdzeniem w praktyce jego obietnic i to w
sytuacji mocno naznaczonej emocjami, czyli w chwili wystąpienia szkody.
Podstawową cechą assistance dla towarzystwa dbałego o zaufanie klientów
jest więc nienaganna jakość świadczeń, tak w aspekcie ich zakresu, jak
i standardu wykonania. Zainteresowanie towarzystw ubezpieczeniowych
procesami assistance, a nawet ich skłonność do sprawowania pełnej
kontroli wewnętrznej nad assistance, może znaleźć pewne uzasadnienie.
Warto jednak rozważyć, postrzegając jakość operacyjną w nierozłącznym
tandemie z kosztami, jakie czynniki wpływają na skuteczność assistance
i decydują o sukcesie czy też o porażce rozwiązań in-house oraz
outsourcingowych. Przyjrzyjmy się zatem zapleczu assistance, a
zwłaszcza wadom i zaletom jego internalizacji.
Zasoby ludzkie i specyfika produktowa
Assistance
wymaga przede wszystkim specyficznych cech operatorów assistance:
wrodzonych i nabytych w drodze szkoleń. Konieczna jest nie tylko
znajomość języków obcych, ale też zdolności organizacyjne i odporność
na stres, które pozwalają unieść ciężar odpowiedzialności w zakresie
dużo szerszym niż w telemarketingu. Operator assistance pracuje z
klientem w sytuacjach pełnych emocji. Jest wystawiony na bezpośrednie
naciski finansowe oraz trudne psychologicznie sytuacje związane z
wypadkami, stratą, osieroceniem, bólem, dezorientacją, strachem i
niepewnością klientów. Pełni rolę koordynatora i integratora różnych
typów świadczeń i różnych branż usługodawców dla jednego zdarzenia,
odpowiedzialnego przy tym za zdrowie i majątek poszkodowanego. Jest
ścisłym specjalistą branżowym o dużo szerszym umocowaniu kompetencyjnym
od likwidatorów (często nie pozostających w ciągłym kontakcie z „żywym”
klientem) czy tym bardziej operatorów call center, którzy często dosyć
odtwórczo bazują na predefiniowanych skryptach.
Rzeczywiste kompetencje
Specyficzny
dla assistance jest również tzw. „work flow” i procedury operacyjne.
Poza trybem pracy 24 / 7 / 365, odmienna jest również amplituda ruchu
telefonicznego w skali dobowej, tygodniowej i rocznej oraz częstość
pików zgłoszeniowych. Centrum assistance musi być dostępne i w pełni
sprawne operacyjnie bez względu na piki sezonowe, uwarunkowania
pogodowe, szkody masowe i inne nieprzewidywalne zdarzenia losowe. Co
więcej, powinno posiadać rzeczywiste kompetencje w zakresie crisis
management na wypadek szkód masowych lub katastrof. Wszystkie te
elementy wymagają specyficznego dla assistance zarządzania zespołem i
wymuszają stosowanie specyficznych procedur HR oraz programów
szkoleniowych. Kolejną cechą typową dla platform zarządzania assistance
są specyficzne kompetencje konieczne dla zachowania bezpieczeństwa
procesowego i standardów jakości, niezależnie od zmiennych warunków
wewnętrznych i zewnętrznych. Cechy te nie są ani zbieżne, ani
komplementarne wobec zasadniczych procesów obsługowych w zakładach
ubezpieczeń.
Rentowność w ubezpieczeniach klasycznych
Mówiąc
o pożądanych kwalifikacjach osób pracujących w branży assistance nie
można też zapomnieć o konieczności zapewnienia profesjonalnego zespołu
produktowego pracującego nad koncepcją, poprawą i unowocześnianiem
pakietów assistance. Odpowiednie sformułowanie opisów świadczeń wymaga
z ich strony doświadczenia i wyobraźni „organizacyjnej” – antycypowania
wielu możliwych uwarunkowań zdalnej realizacji usług i mogących
wyniknąć z tego problemów. Także wszelka innowacja, z racji wkraczania
na dziewiczy teren nowych usług, nowych sieci usługodawców i nowych
zadań dla operatorów assistance – zawsze w kontekście potrzeb klientów
i oceny nowych ryzyk – stwarzać może problem product managerom zakładów
ubezpieczeń. W ubezpieczeniach klasycznych rentowność produktów kreuje
zazwyczaj kilka podstawowych ryzyk, zazwyczaj od lat dobrze znanych
zakładom ubezpieczeń.
Ryzyka dodatkowe
W
ubezpieczeniach assistance oprócz nich istnieje jeszcze szereg ryzyk
dodatkowych i rodzajów świadczeń, które w połączeniu z różnorodnością
limitów, opcji i franczyz mogą przyprawić o zawrót głowy – nawet w
ramach oferty jednego ubezpieczyciela. Są to najczęściej czynniki,
których ubezpieczyciel dotychczas nie śledził i nie analizował.
W
efekcie przy opracowywaniu przez asystora działającego in-house
pierwszej oferty, jak i przy każdej ewentualnej zmianie zakresu ryzyk,
rodzajów świadczeń i limitów – a nawet przy ewaluacji wyłączeń
odpowiedzialności – ubezpieczycielowi zapewne zabraknie doświadczenia i
danych statystycznych oraz know-how w zakresie taryfikacji produktów
assistance. W kontekście umiejętności zespołu nie do pominięcia jest
również rola szefów sieci usługodawców zarządzających wielobranżowo
bezpośrednimi wykonawcami usług assistance, specjalistów od procesów,
szkoleń i naturalnie supportu IT/Telekom. Internalizacja schematu
obejmującego tak specyficzne, a zarazem rozległe kompetencje, wydaje
się co najmniej skomplikowana.
Sieci zewnętrzne usługodawców
Sieć
to bardzo specyficzny i istotny, nawet podstawowy, obszar dla
odniesienia sukcesu w branży assistance. Najistotniejszymi czynnikami w
zakresie współpracy z siecią usługodawców jest z jednej strony wolumen
zleceń, z drugiej zaś sprawne zarządzanie relacjami i motywacją sieci.
To one stanowią fundament sprawnej współpracy platformy assistance z
usługodawcą. Odpowiednio wysoki wolumen szkód (i zleceń assistance)
determinuje aż trzy cechy assistance: cenę usług usługodawców, cenę
ofertową produktów assistance w modelu B2B2 C i doraźną jakość. Na tę
ostatnią wpływają dyspozycyjność, reaktywność, zaangażowanie i
elastyczność usługodawców wobec zleceń dotyczących obecnie
obsługiwanych produktów oraz nowych projektów biznesowych asystora.
Istotna jest również elastyczność technologiczna i procesowa
usługodawców, bez której niemożliwy jest rozwój asystora.
Silniejsza pozycja firmy
Outsourcingowa
firma assistance, integrująca operacyjnie wiele różnych kontraktów,
albo właściciel megaportfela (w Polsce jedynie PZU) dzięki dużej
liczbie zleceń mają silniejszą pozycję i mogą negocjować stawki w dół,
czyniąc swoje własne produkty bardziej konkurencyjnymi. Niski wolumen
przekłada się bowiem na dużo wyższą stawkę cennikową usług i na wyższy
koszt oferty assistance – i to właśnie stanowi poważne ryzyko dla 1-
czy 2-milionowych, dalekich od breakeven pointu portfeli.
Dla
mniejszych czyni internalizację assistance zupełnie nieatrakcyjną.
Problemy z niewystarczającym wolumenem zleceń wyraźnie odczuło kilku
asystorów w 2007 r., którzy chcieli utrzymać niskie stawki sieciowe dla
zachowania konkurencyjności rynkowej. Zakończyło się to dla nich
strajkiem usługodawców i zerwaniem ciągłości operacyjnej.
Wolumen zleceń poniżej oczekiwań
Co
więcej, wolumen zleceń poniżej poziomu oczekiwanego przez usługodawców
stawia pod znakiem zapytania również lojalność i zaangażowanie sieci.
Należy pamiętać, że choć firmy assistance posiadają swoją własną sieć,
sieci te jednak zachodzą na siebie, wytwarzając w ten sposób
konkurencję o najlepszych usługodawców. Niewystarczający wolumen zleceń
dla usługodawców skutkuje zachwianiem równowagi w modelu współpracy obu
stron na zasadzie „win-win” i w konsekwencji stawia asystora w sytuacji
stałego zagrożenia brakiem gwarancji ciągłości usług ze strony
usługodawców. Należy bowiem pamiętać, że usługodawca, hierarchizując
zlecenia, wykona zlecenie nie tej firmy, która najwięcej mu zapłaci za
daną usługę, ale tej, która na co dzień gwarantuje mu wysoki wolumen
tych zleceń. Dla asystora zaś gwarancja przyjęcia i wykonania zlecenia
ma podstawowe znaczenie.
Autor jest pełnomocnikiem zarządu ds. klientów kluczowych Inter Partner Assistance Polska SA
|