SPRZEDAJ
ALBO ZGIŃ!
Istniejący od 1991 roku
MasterPlan jest firmą doradczo-szkoleniową w zakresie relacji z klientami. Od 1995 roku - dodatkowo -
specjalizujemy
się w doradztwie dla call centers i szkoleniach w zakresie posługiwania
się telefonem w sprzedaży i obsłudze klienta. Nasze
przygotowanie zawodowe, a także zebrane w trakcie pracy dla naszych Klientów
doświadczenie pozwala nam oferować doradztwo
i szkolenia
we wszystkich możliwych aspektach funkcjonowania telemarketingu w
naszym kraju, a od 2002 roku także na skalę międzynarodową. >> więcej
Marian J. Kostecki.
Glosariusz terminologii call
center/help desk.
Wydawnictwo Naukowe PWN. 2007. GRATIS >> ściągnij okładkę i zawartość
Marian J. Kostecki. Efektywność
i skuteczność w call center:
Miary skuteczności i efektywności pracy contact center, call center,
help desk (ruch przychodzący). Warszawa: moimzdaniem.pl 2006, 110
stron. GRATIS >> ściągnij
Marian J. Kostecki. Telefoniczna rozmowa handlowa:
Wszystko, co
powinieneś wiedzieć o sprzedaĹźy przez telefon zanim podniesiesz
słuchawkę, w trakcie posługiwania się nią i po jej odłoźeniu. Warszawa:
moimzdaniem.pl 2006, 238 stron. GRATIS >> ściągnij
wiadomości
istotne dla środowiska call center zapowiedzi wydarzeń -- news
-- ogłoszenia o pracy -- gratisy
SAMOUCZEKopisy
przypadków,
które mogą zostać wykorzystane w samokształceniu
pracowników działów obsługi klienta,
handlowców,
webmasterów, telemarketerów::
Zawartość tej internetowej strony jest chroniona prawem autorskim.
Panna G. i pan S.
Marian J. Kostecki, Panna G. i pan S.. Biuletyn Informacyjny SMB. luty 2000
Dynamiczna firma oferuje oferty
Przed chwilą zadzwonił do mnie młody, sądząc po głosie, mężczyzna z Agencji Promocji XYZ (nazwy nie złapałem, bo mówi zbyt szybko), żeby sprawdzić moje dane
teleadresowe. Na pytanie, po co są mu potrzebne, odpowiedział że do przesłania oferty. Zapytałem (głupio, jak się zaraz okaże), na co jest ta oferta, czego dotyczy. Ciąg dalszy wyglądał następująco:
- "Nie bardzo wiem."
- "A pan pracuje w tej firmie?"
- "Tak, ale nie bardzo wiem, bo to kolega zajmuje się wysyłką".
Potwierdziłem dane, bo jestem spolegliwy. Także dlatego, żeby przekonać się, co za fantastyczną ofertę dostanę.
W czasie szkolenia kilkuosobowego działu telemarketingu trudno mi było wyciszyć grupę, gdy jedna z osób wspomniała, że zdarzyło jej się być zmuszoną odpowiadać na pytania o produkt, o którym potencjalni klienci dowiadywali się z ogłoszeń gazetowych, a telemarketerzy dowiadywali się od dzwoniących, bo ktoś nie uznał za stosowne dostarczyć telemarketerom z wyprzedzeniem tekstu ogłoszenia, w którym podano numer linii bezpłatnej.
Renomowany producent samochodów oferuje broszury
Renomowane (zdawałoby się) agencje telemarketingowe potrafią być równie nieprzygotowane do działania, jeśli tylko rozmowa przebiega w sposób lekko odchylający się od wymyślonego scenariusza rozmowy. Służę przykładem sprzed 3-4 tygodni. Dzwoniąca w imieniu producenta solidnych samochodów telemarketerka pyta, czy dostałem broszurę ze zdjęciami nowego modelu. Wiem, że w ciągu kilku ostatnich dni nic takiego nie przyszło. Mówię też, zgodnie z prawdą, że nie jestem pewien, czy przyszło wcześniej. Zwyczajnie nie pamiętam, bo nie zamierzam zmieniać samochodu. Jeśli więc coś takiego przyszło, mogłem nie zwrócić uwagi. Przejęta swoim zadaniem
telemarketerka nie słucha moich wątpliwości i rzuca pytanie: "No, i jak, podobała się panu broszura?" Odkładając słuchawkę zastanawiam się, czy rzeczywiście reprezentowała producenta samochodów. A może studio graficzne albo drukarnię?
Dorosły marketer udaje nastolatka
Jeśli kilkunastoletni chłopiec, który chce zaprosić dziewczynę na pierwszą randkę, godzinami wymyśla w jakich okolicznościach to zrobi, co powie, co ona może mu odpowiedzieć, a co on wtedy na to - nie należy mu się dziwić. Jeżeli to samo robią dorosłe osoby odpowiedzialne za pieniądze swojej firmy lub pieniądze klienta, to coś jest nie tak.
Jednak panna G.
Krzysztof Czupryna w listopadowym numerze Biuletynu z właściwą sobie swadą zastanawiał się, czy ataki na GIODO i dziennikarzy na wysyłkowców, to głupota czy spisek. Ja wątpliwości nie mam. Żeby spiskować trzeba nie tylko wiedzieć. Trzeba też myśleć. Głupota tego nie wymaga. Panna G. jest także wśród nas. I wcale nie musi być kobietą.